WAŻNA INFORMACJA

Informujemy żeby nie przekazywać 1% z podatku na rzecz „Leśnego Pogotowia” poprzez jakiekolwiek fundacje i stowarzyszenia. Wszelkie zbiórki pieniężne itp. na cele związane z utrzymaniem, wyżywieniem zwierząt oraz na rozbudowę i modernizację ośrodka bez oficjalnego ogłoszenia na stronie Leśnego Pogotowia są nieprawdziwe. Od 2013 „Leśne Pogotowie” nie korzysta z uprzejmości powyższych organizacji. Skorzystaliśmy z takiej formy pomocy w roku 2010 i 2012. Jednocześnie informujemy ze ośrodek nie jest w żaden sposób wspomagany (finansowo, rzeczowo itp.) przez żadne organizacje – fundacje lub stowarzyszenia. Jednocześnie dziękujemy za pomoc w latach ubiegłych. Jeżeli chcecie Państwo pomagać zwierzętom z „Leśnego pogotowia” to proszę kontaktować się tylko bezpośrednio pod nr telefonu 605-100-179.

 

Aktualności

Czerwiec 2013

Wilk

Po dwóch latach nieobecności w Leśnym Pogotowiu wilka po śmierci naszego emerytowanego starego Basiora, przyjechała z Kadzidłowa malutka wadera, którą odrzuciła matka. Wilki to jedne z nielicznych zwierząt, które wychowywane przez człowieka nie mogą wrócić na wolność. I tak naszą waderkę, którą nazwaliśmy Nutka, zamiast udziczać tak jak robimy to z wszystkimi innymi naszymi zwierzętami, musimy wychowywać tak, aby miała do nas zaufanie a my do niej. Nutka będzie pomagać w edukacji dzieci i młodzieży, że nie taki wilk straszny jak go malują.

Maj 2013

Narodziny kozicy

To dobra wiadomość. Mamy święto w Leśnym Pogotowiu – narodziny młodej, małej kozicy. Dziesięć lat czekaliśmy na takie wydarzenie. Jeszcze nie wiemy czy to chłopczyk, czy dziewczynka, bo nie chcemy przeszkadzać matce w troskliwej opiece. To bardzo płochliwe zwierzęta. Już po kilku godzinach od urodzenia mała bardzo sprawnie podążała za matką po wybudowanej specjalnie dla kozic górce. Maleństwo jest zdrowe i wesołe. Będziemy obserwować rodzinkę i na pewno jeszcze o nich wspomnimy.


 

Drugi łoś

   Kolejna niespodzianka - drugi mały łoś. Tym razem to chłopak. Nazwaliśmy go Franuś. Przyjechał do nas z Warki koło Warszawy. Młodszy od Dorci prawie o miesiąc. Jak do nas dotarł miał jeszcze dosychającą pępowinę.  To dla nas wielkie i nowe wyzwanie gdyż, choć to największy przedstawiciel jeleniowatych i wydawać by się mogło, że to twarde i odporne zwierzę to jednak w niewoli jest dość delikatne i wymagające specjalnej diety.  Dorcia z Frankiem uczą się tolerancji wobec siebie, choć Dorcia próbuje pokazać Franusiowi, kto tu rządzi w końcu to ona była tu pierwsza.  Łosie to samotniki i gdyby los był dla nich życzliwszy nigdy by się w naturze nie spotkały i nie były by skazane na swoje towarzystwo. Każdy kolejny dzień pokazuje nam, że zwierzaki zaczynają się dogadywać. Wszystko wskazuje na to, że będą dobrymi przyjaciółmi.

Kwiecień 2013

Łoś

     A to niespodzianka pierwszy raz od 20 lat działalności Leśnego Pogotowia przyjęliśmy małego osieroconego łosia z terenu Nadleśnictwa Krynki. To mała łoszka, nazwaliśmy ją Dorcia. Leżała przez dwa dni na polu i czekała na matkę, Jednak klempa nie pojawiła się, co zaniepokoiło jednego z mieszkańców, który powiadomił Nadleśnictwo o zaistniałej sytuacji.  Małą przewieziono do ośrodka przy Nadleśnictwie Krynki, tam ją nakarmiono i rozpoczęto poszukiwania dla niej nowego domu. Po telefonicznej rozmowie z pracownikiem służby leśnej zgodziliśmy się na przyjęcie małej Dorci. Targały nami mieszane uczucia, bo z jednej strony wiadomo, że trzeba jej pomóc a z drugiej strony mieliśmy obawy czy po mimo dużego doświadczenia przy pracy z dzikimi zwierzętami damy radę wychować małego łosia. W brew pozorom to trudne zwierzę do wychowania. Dzięki współpracy z ogrodami zoologicznymi i innymi ośrodkami rehabilitacyjnymi mogliśmy zasięgnąć porady od tych, którzy już mają pewne doświadczenie z łosiami, co robić i jak robić, żeby jej nie zaszkodzić.   Po pierwszych dniach pobytu u nas Dorci jesteśmy pełni optymizmu, bo mała ma świetny apetyt i dużą chęć do życia, więc wierzymy, że wszystko będzie dobrze, czas pokarze. 

Marzec 2013

  

Orzeł przedni

 

   Jeden z naszych pacjentów Orzeł Przedni, który trafił do nas z kliniki weterynaryjnej z Lublina, miał problemy z uszkodzonym skrzydłem.  Ponownie musiał być operowany i na szczęście wszystko się udało. Mamy nadzieję, że już więcej żadnych problemów zdrowotnych mieć nie będzie.

 

 

  Na wolność

 

   W marcu bieżącego roku na terenie Nadleśnictwa Strzelce Opolskie wypuściliśmy dwa Bieliki, które przez pół roku były rekonwalescentami Leśnego Pogotowia. Bieliki trafiły do nas w 2012 r. z terenu Lublina i terenu Nadleśnictwa Lubliniec. Jeden z Bielików to dorosła samica, która została znaleziona z objawami zatrucia natomiast drugi ptak to młody osobnik, który miał problemy z adaptacja w środowisku naturalnym. To dla nas bardzo ważny i szczęśliwy dzień gdyż możliwość wypuszczenia takich ptaków na wolność to bardzo przyjemna forma wynagrodzenia za naszą pracę. Ptaki wypuściliśmy w asyście pracowników Nadleśnictwa Strzelce Opolskie, ornitologów z Komitetu Ochrony Orłów, dziennikarzy a także towarzyszyła nam TVP Katowice. Relację z wypuszczania bielików i nie tylko można oglądać w programach „Bliżej natury” – TVP Katowice.

 

 

   Warchlaki

 

    Choć wiosna zimna i śnieżna i wydawać by się mogło, że przyroda jeszcze śpi, to nie dajmy się zwieść, bo to tylko pozory. W leśnych zagajnikach i niedostępnych zaroślach w specjalnie przygotowanych i wymoszczonych suchymi trawami i gałązkami barłogach na świat przychodzą małe dziczki. Przez pierwsze kilkanaście dni pozostają z matką w gnieździe, gdzie wzajemnie ogrzewają się własnymi ciałkami ciasno przytulone do siebie. Pod czułą opieką matki po kilkunastu dniach ruszają za nią i próbują samodzielnie żerować.  Ostatnio coraz częściej zdarza się, że dziki opuszczają lasy a środowisko miejskie staje się ich domem. Nie zawsze takie sąsiedztwo jest mile widziane w pobliżu człowieka. I właśnie taki los spotkał pierwsze małe warchlaczki, które trafiły w tym roku do Pogotowia. Z terenu Miasta Bytom i Katowice dotarło do nas aż 11 dziczków, a wśród nich biała w czarne plamy loszka. Pierwszy raz dostaliśmy tak umaszczonego dzika. Otrzymała imię Rózia, była bardzo chora, odwodniona jej szanse na przeżycie były niewielkie. Dlatego też przez kilka tygodni Różyczka mieszkała z nami w mieszkaniu, bo wymagała dużo więcej czasu i uwagi w przeciwieństwie do jej osieroconego, ale zdrowego rodzeństwa. Na chwilę obecną stan Rózi się poprawia i wygląda na to, że wyzdrowieje.